wtorek, 2 lipca 2013

W błękicie

Kilka miesięcy temu zwiedzałam niezwykły ogród botaniczny w Marrakeszu, w którym malarz Jacques Majorelle zgromadził kolekcję kaktusów, palm i bambusów. Wspomnienie tego ogrodu towarzyszyło mi w czasie odwiedzin w ogrodzie Weroniki.


Cóż może mieć wspólnego egzotyczny ogród z niewielkim ogrodem działkowym w położonym niemalże w centrum stolicy? Weronika nie hoduje kaktusów, nie ma palmy, a z roślin zaledwie przypominających bambusy w jej ogrodzie rośnie miskant 'Zebrinus'.
Artystyczne dusze francuskiego malarza i współczesnej warszawianki łączy kolor. J. Majorelle w latach 30. ubiegłego wieku wprowadził do swego ogrodu głęboki błękit. Od czego zaczęła Weronika, gdy kilka lat temu stała się posesjonatką w mikro skali? Od pomalowania altany na kolor skradziony z nieboskłonu.





Nie poprzestała na altanie. W czasie wizyty ciągle odkrywałam krople błękitu a to rozprowadzone na kamieniach ukrytych w hostach, a to na mostku wieńczącym oczko wodne, a to w maleńkich kulach dyskretnie zawieszonych na gałęzi starej jabłoni. Niepełny zapewne katalog błękitów (czy Weronika pamięta je wszystkie, to pytanie mnie nurtuje) sporządziłam okiem aparatu.



















Ogród jest zaciszny, bo z jednej strony sąsiaduje murem granicznym. I choć nie gramy w “Zemście”, to jednak z murem jest pewien problem. Betonowy, szary i choć beton może być szlachetnym materiałem budowlanym, to zapewniam: ten nie jest. Nasza ogrodowa malarka postanowiła umieści na nim kilka luster i malunków ujętych w ramy (kolejne krople błękitu). W zmatowiałych lustrach przeglądają się przetaczniki, szałwie, wysokie ostróżki. Na na betonowej ścianie tworzy się galeria o obrazach zależnych od kąta patrzenia. Galeria ogrodu malowanego przez Weronikę. Bardzo inspirujący pomysł.







Ogród Weroniki wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Jest trochę dziki; zdaje się, że pozostawiony sobie. Ale w detalach, w tych małych niespodziankach rozsianych między roślinami widać, że to jest dzikość zamierzona. Szukam ciągle właściwego odniesienia. I wciąż mi powraca skojarzenie z dziecięcą zabawą w dom. Weronika bawi się ogrodem ukrywają zmyślnie między roślinami skarby. Rzeczom może dla innych niewartościowym - na krótszą lub dłuższą chwilę - lazurem przedłuża trwanie w swej materialnej postaci. 





6 komentarzy:

  1. Spodobała mi się pomysł niebieskich i niektórych bardzo ciekawych dodatków w ogródku Weroniki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niebieskie akcenty w ogrodzie są jak szczypta egzotyki w szklance herbaty - pieknie

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie wpadłem na świetny pomysł oglądaj oglądając zdjęcia, które prezentujesz. Szkoda tylko, że nie mamy takiego klimatu jak w Marrakeszu, można by jeszcze bardziej poszaleć :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie! Zdjęcia cudowne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne są te błękitne dodatki a pomysł z lustrami na betonowym murze jest super.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładnie, piękna zabawa błękitami!

    OdpowiedzUsuń